NIK w najnowszej analizie wykonania budżetu państwa wskazuje między innymi na znaczny wzrost obsługi długu publicznego. Problem nie polega tylko na skokowym wzroście deficytu budżetowego i długu publicznego.
Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych Eurostatu
Okazuje się, że Polska w 2024 r. znalazła się na podium, jeśli chodzi o relację kosztów obsługi długu do wielkości zadłużenia. Wskaźnik Implicit Interest Rate wyniósł aż 4,4%! Dla porównania, to niemal dwukrotnie więcej niż unijna średnia!
IIR odzwierciedla rzeczywisty koszt obsługi całego długu publicznego. Jego wysoki poziom oznacza, że finanse państwa są bardzo wrażliwe na wzrost stóp procentowych. Koszty obsługi długu mogą pozostać wysokie, nawet jeśli w następnych latach zredukujemy deficyt budżetowy. Co więcej, wg NIK dla długu Skarbu Państwa wskaźnik ten wyniósł aż 4,9%. To prawie dwukrotnie więcej niż w latach 2021–2022, kiedy wynosił on ok. 2,6%.
Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele, ale warto zarysować najważniejsze:
#1 Wysokie stopy NBP i rentowność SPW
Mimo, że stopa referencyjna w maju uległa redukcji o 50 punktów bazowych, a rynki oczekują kolejnych obniżek, to rentowność obligacji skarbowych pozostaje wysoka. W przypadku „dziesięciolatek” nadal jest to ok. 5,6%. Oznacza to, że gdy państwo refinansuje dług, musi robić to na mniej korzystnych warunkach, niż np. kilka lat temu. Nowe emisje papierów wartościowych wiążą się z wyższym kosztem obsługi zadłużenia.
#2 Zadłużanie się poza budżetem
Cały czas ponosimy koszty zadłużania się na setki miliardów za pośrednictwem Polskiego Funduszu Rozwoju i funduszy zarządzanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Niestety, proceder wydatkowania środków poza sektorem finansów publicznych nie wygasł po nadzwyczajnych wydarzeniach lat 2020-2022. W 2024 r. poza sektorem finansów publicznych wydaliśmy ponad 135 mld zł, a obsługa długu funduszy BGK kosztowała nas o 1,4 mld zł więcej niż gdyby wyemitował go Skarb Państwa.
#3 Krótka zapadalność długu
Średni termin zapadalności (ATM) polskiego długu wynosi ok. 6 lat. Dla długu krajowego termin ten wynosi jeszcze mniej bo jedynie 4,3 roku. To znacznie krócej niż w większości krajów strefy euro, gdzie średnia przekracza 8 lat. Krótszy ATM oznacza konieczność częstszego rolowania zadłużenia, co czyni nasze finanse publiczne bardziej wrażliwymi na zmiany stóp procentowych. Szybciej od państw zachodniej Europy odczuliśmy ich wzrost, który miał miejsce w ostatnich latach.
#4 Duży udział obligacji indeksowanych
Znaczący udział w portfelu obligacji indeksowanych do WIBOR lub CPI – sięgający niemal 33%– sprawia, że w przypadku wzrostu stóp procentowych lub inflacji, koszt obsługi długu rośnie niemal automatycznie. Takie instrumenty finansowe są niezwykle atrakcyjne dla inwestorów (szczególnie obligacje indeksowane inflacją), ale mogą być kosztowne dla państwa.
#5 Wzrost wydatków publicznych
Pomimo, że realne PKB wzrosło aż o 2,9%, to deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych na koniec 2024 r. wyniósł aż 6,6% PKB. Ekspansywna polityka fiskalna wymusza pokaźne emisje nowych obligacji, co zwiększa ich podaż na rynku i może prowadzić do wzrostu premii za ryzyko, jakiej oczekują inwestorzy za finansowanie rosnącego zadłużenia. Póki co, nie przełożyło się to na obniżkę ratingu kredytowego Polski, ale trudno powiedzieć, czy ta sytuacja się utrzyma. Pamiętajmy, że Polska w czerwcu 2024 r. została objęta procedurą nadmiernego deficytu przez Radę UE.
#6 Suwerenność walutowa kosztuje
Polska emituje zadłużenie głównie w rodzimej walucie (ponad 75% długu Skarbu Państwa jest denominowanych w złotówkach). Rodzi to wiele korzyści, m. in. obniża potencjalne ryzyko walutowe i zwiększa kontrolę banku centralnego nad sytuacją na rynku. Jednocześnie, wyższe stopy niż w strefie euro i brak parasola Europejskiego Banku Centralnego, sprawiają że inwestorzy oczekują wyższych odsetek. Świetnie odzwierciedla to spread rentowności 10-letnich obligacji skarbowych, względem niemieckich Bundów, sięgający aż 300 punktów bazowych.
Jak ochronić finanse publiczne?
Przed Polską stoi niezwykle trudne zadanie. Z jednej strony konieczność zwiększenia nakładów na obronę narodową, infrastrukturę i ochronę zdrowia, z drugiej daleko posunięte społeczne oczekiwania co do obniżki podatków i utrzymania wydatków socjalnych na obecnym poziomie A to wszystko podczas procedury nadmiernego deficytu, do którego redukcji poniżej 3% zobowiązaliśmy się przed Unią Europejską do końca 2028 r.
Obniżenie kosztów zadłużenia stanowi warunek niezbędny do wyjścia z tej kwadratury koła. W jaki sposób to zrobić, minimalizując jednocześnie ryzyko powrotu inflacji, spowolnienia gospodarczego i unikając drastycznego obcięcia wydatków? Na to pytanie spróbujemy odpowiedzieć w następnych artykułach!
Autor:
Michał Ostrowski – ekspert Instytutu Podatków i Finansów Publicznych







