W maju Rada UE uchwaliła rozporządzenie tworzące Security Action for Europe. SAFE to instrument finansowy UE, który ma ułatwić państwom członkowskim wspólne zakupy uzbrojenia i rozbudowę europejskiej bazy przemysłu obronnego.

Rozporządzenie umożliwia pozyskanie na ten cel aż 150 mld euro w formie długoterminowych pożyczek zabezpieczonych budżetem UE. O wadze tego programu wypowiadał się Andrzej Domański. Minister Finansów stwierdził, że „Musimy w trybie priorytetowym udostępnić 150 mld euro atrakcyjnych pożyczek na inwestycje w obronność. Polska prezydencja chciałaby, aby rozporządzenie o SAFE zostało przyjęte jak najszybciej”.

Na wniosek Komisji, Rada UE uchwaliła rozporządzenie w nadzwyczajnym trybie, bez udziału Parlamentu Europejskiego.

Szefowa KE, Ursula von der Leyen powołała się na artykuł 122 Traktatu o Funkcjonowania Unii Europejskiej, który umożliwia przyznanie pomocy finansowej UE w przypadku nadzwyczajnych okoliczności pozostających poza kontrolą Państw Członkowskich.

Von der Leyen nie pierwszy raz pomija Parlament

Szefowa KE wcześniej wykorzystała art. 122 TFUE podczas pandemii COVID-19 do szybkiego zakupu szczepionek. Jak przypomniał The European Conservative, „skończyło się to wyrzuceniem do kosza na śmieci zbędnych i przeterminowanych szczepionek o wartości miliardów euro”.

Ana Catarina Mendes, wiceprzewodnicząca frakcji Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów, wskazała na niebezpieczny trend: „powtarzające się działania von der Leyen, mające na celu ominięcie Parlamentu Europejskiego, stawiają pod znakiem zapytania zaufanie między instytucjami UE”.

Wszystko zależy od przewodniczącej PE

Komisja Prawna PE 24 czerwca uznała, że to działanie stanowiło nadużycie nadzwyczajnej procedury. Wobec tego niemal jednomyślnie (20 głosów za, 3 wstrzymujące się) zagłosowała za wniesieniem skargi do TSUE. Mimo, że najwięcej zarzutów budzi działanie Komisji, zdecydowano się pozwać Radę UE, która, podczas polskiej prezydencji, formalnie przyjęła rozporządzenie na podstawie art. 122 TFUE. Rada mogła przecież wniosek Komisji odrzucić, jeśli uznałaby go za niezgodny z prawem.

Teraz wszystko zależy od przewodniczącej PE, Roberty Metsoli, która do 21 sierpnia ma czas na wniesienie skargi. Jeśli to zrobi, to będzie dopiero trzeci przypadek w historii, gdy PE pozwał inną instytucję UE i pierwszy, gdy Parlament pozwał Radę za naruszenie swoich prerogatyw.

To wszystko stawia największy sukces polskiej prezydencji pod znakiem zapytania. Z jednej strony udało się uchwalić w ekspresowym tempie bezprecedensowe wydatki na zbrojenia. Z drugiej dokonano tego w sposób co najmniej kontrowersyjny. Nadużycie art. 122 TFUE może skutkować nie tylko zakwestionowaniem SAFE, ale też pogorszeniem relacji na linii Komisja i Rada – Parlament. Eksploatacja tej furtki osłabia demokratyczny mandat UE i może prowadzić w przyszłości do dyskryminacji mniejszości państw członkowskich (Polska często znajduje się w tym gronie). Decyzje przyjmowane na podstawie art. 122 TFUE wymagają bowiem jedynie większości kwalifikowanej a nie jednomyślności.

Czy pośpiech był złym doradcą?

Zwiększenie nakładów na obronność jest, z punktu widzenia Polski, sprawą najwyższej wagi. Pozostaje zasadnicze pytanie, czy w tej sprawie pośpiech nie okazał się złym doradcą. Czy nie warto było uchwalić rozporządzenia zgodnie ze standardowym procesem legislacyjnym? Już na pierwszy rzut oka trudno uznać trwającą ponad 3 lata wojnę za nadzwyczajną okoliczność. Tym bardziej, że owe 150 miliardów euro na koniec i tak zapłacą wszyscy obywatele UE, ponosząc koszt spłaty zaciągniętych pożyczek. Czy nie lepiej, aby akt o tak fundamentalnej randze został zatwierdzony przez demokratycznie wybranych europosłów?

Jeśli ostatecznie Metsola wniesie skargę, sprawą zajmie się TSUE, który przesądzi o legalności flagowego projektu polskiej prezydencji. Ten bezprecedensowy spór może na dobre zmienić relacje pomiędzy instytucjami UE w nadchodzących, burzliwych czasach.

 

Autor:

Michał Ostrowski – ekspert Instytutu Podatków i Finansów Publicznych

Podobne artykuły: